Untitled Document
KAPRYS NR 2
Do diabła!
Ten świat jest tak wesoły, zabawny i grzeczny,
że przypomina dom powieszonego! Chichoczę.
Pętam się po ulicach z jakimś przyjacielem, który
serwuje zmyślną grę - patrzymy w twarz kobietom i zgadujemy, jakie mają nogi. Chichoczę.
Gramy - każdy dla siebie. Chichoczę...
O jakże chciałbym pomówić o sznurze!.
1968
31
DimUrlna
TOAST
Proszą o ciszę. Cisza. Leniwie wyrastam nad stół. Chcą, żeby każdy mnie słyszał, Żebym to czuł.
Nooo...
No tak. W porządku. Tylko wątku nie ma. Jak tu wznosić toast, Gdy w ruinie temat?
Wyrzucam kieliszek jak granat z okopu. Liczę sekundy - I gotów do skoku!
(Tak jak na froncie raz trzeba - do kata! Zacząć ten atak.
My wszyscy z ludu, bracia, Niech to mnie tłumaczy: Niegdyś moja matka
Pracowała w wytwórni szklanych naczyń.
|
 |